piątek, 19 grudnia 2014

Cześć!
Już tylko kilka dni dzieli nas od Wigilii! Praktycznie można by już zacząć odliczanie. Dzień spędzony bardzo przyjemnie, Zaraz po dwóch zajęciach dziś nasze koło miało spotkanie z panem tłumaczem, który opowiadał o pracy tłumacza i tłumacza przysięgłego. Samo spotkanie trwało 45 minut. Potem powrót do dom, pomidorówka zamiast rosołu (liczyłam na rosół) i zaszycie się pod kołdrą z książką "Lekko Stronniczy" Włodka Markowicza i Karola Paciorka.
Herbata, książka i ostra czekolada..



Szczerze mówiąc bardzo dawkuję sobie tę książkę. Dostałam ją na urodziny 1 Grudnia. Przynajmniej starczy mi na dłuższy okres czasu. Zawsze może pomóc mi w umileniu sobie jesienno-zimowego wieczoru. W sumie ciężko określić jaka jest obecnie pora roku. Przeważają okresy zimno-deszczowe, następnego dnia wychodzi słońce i można się poczuć jak wczesną wiosną, ale na pewno nie określiłabym tego co się dzieje na zewnątrz zimą. Marzy mi się śnieg na święta, jaki zawsze był, gdy byłam mała i szliśmy szukać Świętego Mikołaja. Jestem coraz bardziej tym wszystkim podekscytowana. Najbardziej Sylwestrem, mimo, że nie wiem czy w ogóle jakoś go spędzę, to gdzieś w głębi serca mam nadzieje, że będzie niezapomniany.

Kilka świątecznych dekoracji..

Wracając do dzisiejszego dnia. Byłam z chłopakiem u jego babci w odwiedzinach. Chwilę posiedzieliśmy, zdążyliśmy być ugoszczeni, wypiliśmy herbatkę i szliśmy zaraz potem na mały spacer. Z racji tego, że niedaleko mnie została otwarta Tele,Pizza to wybraliśmy się obadać to miejsce. Niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia ^^ Już testowaliśmy pizze z różnych miejsc w Pile i ciężko stwierdzić, która była najlepsza. Muszę szczerze powiedzieć, że jak byłam wierną fanką pizzy z K2, to teraz smakuje mi ta z Bowlingu.

Dobranoc!

czwartek, 18 grudnia 2014

Hej! Rano jak tylko wyłączyłam budzik to od razu zasnęłam. Przez to obudziłam się zbyt późno żeby zdążyć na autobus i postanowiłam nie pojechać w ogóle dziś na zajęcia. Nie opłacałoby się wpaść w środku pierwszych ćwiczeń z niemieckiego i pojechać praktycznie na jedne całe zajęcia. Mam do wykorzystania w tym semestrze w sumie 4 nieobecności z jednego przedmiotu to korzystam. Jutro też tylko dwa zajęcia, ale już na późniejszą porę to liczę na moje samozaparcie i wstanie rano.

Po ustaleniu mojego niecnego planu momentalnie zasnęłam. Nawet spamiętałam co mi się śniło. Chociaż czasem wolałabym chyba nie pamiętać. Wstałam o 10, zrobiłam kawkę i miałam zamiar obejrzeć jakiś film ewentualnie serial. Padło na "Dwie spłukane dziewczyny", bo uwielbiam to oglądać, a doszły nowe odcinki na zalukaj.tv.


Wyszykowałam się i poszłam z mamą do babci pracy. Chwilę posiedziałyśmy przy herbatce i poplotkowałyśmy. Babcia dała mi już prezent na imieniny. Powiedziała też, że życzenia mi jeszcze złoży we Wigilię. Potem poszłyśmy na pocztę wyjaśnić pewną sprawę i wróciłyśmy do domu.



Teraz sobie leżę z lapkiem i właśnie skończyłam oglądałać "Shreka 2". Przestałam, bo widziałam go i tak już kwadrylion razy. Mimo to kocham Osła! Na razie nie mam żadnych planów na dziś. Możliwe, że spędzę go w swoim pokoju  i zaraz zrobię sobie sypaną herbatkę. Może to lepiej?

środa, 17 grudnia 2014

Hej!
Dziś na pierwszym PNJA odpowiadaliśmy po angielsku na pytania związane z tematem świąt, które nam pan przygotował. Było z tym dużo śmiechu. Przyszła też pani i się zapisaliśmy na dodatkowe zajęcia na marzec/kwiecień w celu uzyskania certyfikatu z informatyki. Potem na kolejnych zajęciach przedstawialiśmy w grupach nasze prezentacje multimedialne o teatrze antycznym i elżbietańskim. Pani nas wypuściła z zajęć wcześniej, więc dodatkowy plus.

W domu zjadłam obiad i wpadłam na pomysł żeby dokupić coś do moich prezentów na święta, więc zebrałyśmy się z mamą i poszłyśmy. Jestem zadowolona z zakupów, a co kupiłam to na razie tajemnica. Natomiast przed chwilą w sokowirówce zrobiłam pyszny i zdrowy sok pomarańczowy.


Niedawno uczyłam się na jutrzejszego kolosa, ale okazuje się, że chyba jutro pani wcale nie będzie na uczelni! Do tego mamy godziny rektorskie i o 13 kończymy zajęcia.Takie prezenty na święta to ja rozumiem. Ostatnio dużo zajęć nam przepada. Jednak z drugiej strony w Styczniu będziemy musieli pisać wszystkie zaliczenia na raz. Ok, będę leciała się myć i niedługo spać.

Dobranoc!

wtorek, 16 grudnia 2014


Hej!
Dziś miałam tylko dwa zajęcia do 13. Zaraz po nich wpadłam do domu na ogórkową i poszłam pisać posta na bloga. Potem pojechałam do chłopaka, a on razem z tatą akurat montował nowy piekarnik. Potem poszedł zjeść obiad, a jak wrócił to sobie posiedzieliśmy u niego w pokoju. Później jego mama zawołała go na dół i przyniósł nam czekoladę Oreo! Była o nią walka ( bo ja jestem wierną fanką Oreo), oczywiście na żarty ^^



Wieczorem odwiózł mnie do domu i oglądałam " M jak miłość". Wczoraj przegapiłam jeden odcinek ze względu na pracę do późna i zlądowanie w domu o 23. Pomalowałam dziś też pazury na czerwono. Lubię ten kolor, jest taki kobiecy i do tego pasuje do klimatu świątecznego!

Dobranoc!

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Falownica BaByliss

Hej!
Dziś miałam pierwszy raz swoją drugą zmianę w pracy. Było trochę mniej do zrobienia niż zawsze, ale mimo wszystko szybko zleciało. Zaraz po pracy czekała mnie miła niespodzianka, bo przyjechał po mnie chłopak i razem z nim i kuzynem robiliśmy małe zakupy w Tesco. Z racji tego, że stoi tam ciężarówka Coca-Coli to musiałam zrobić sobie w niej zdjęcie! Mało miejsca, ale ważne żeby do zdjęcia się zmieścić haha!

Uwaga Ewa za kółkiem!
Oprócz tego dostałam już prezent na święta, a jest nim falownica z BaByliss. Bardzo chciałam ją mieć od dłuższego już czasu, bo podpatrzyłam ją u jednej dziewczyny na Youtube i ta moja mała fanaberia się ziściła. Efekt jest świetny. Posiada ona 3 stopnie nagrzewania, ale ja używam najniższy, bo nie chcę sobie popalić włosów. Zanim przystąpię do robienia nią fryzury spryskuję włosy sprayem do wysokich temperatur z firmy Avon. Nie używam lakieru do włosów, bo im mniej kosmetyków do włosów tym lepiej.

Głupotki...

Narzędzie zbrodni na włosach ;)


 Do jutra!

niedziela, 14 grudnia 2014

Niedziela handlowa

Hej!
Właśnie leżę i skrobię prezentacje o rzymskiej komedii i dramacie. Dostałam też prezent już na Gwiazdkę z racji tego, że wyjeżdżamy i żeby specjalnie nie wozić prezentów na południe Polski. Dzień bardzo szybko przeleciał. Ledwo się obejrzałam, a już mogłam wracać autobusem do domu. Cały czas marzyłam o pysznej kawie latte.
Ludzi w sklepach znów pełno, pewnie z racji tego, że dziś jest niedziela handlowa. Zauważam mały paradoks. Pełno wokoło ozdób świątecznych, skarpetek, sweterków, majtek, zabawek i innych pierdół, których pojawienie się (już nawet od listopada) zapowiada święta, a sama Wigilia i Boże Narodzenie mijają prawie niepostrzeżenie i trwają zaledwie kilka dni. Bo po co mam kupować  sweter w renifery, nawet jeśli jest najpiękniejszy na świecie, po to żeby go założyć kilka razy w roku?
Nie rozumiem też ludzi, którzy uważają, że święta nie są im potrzebne. Ja uważam, że właśnie są niezbędne. Jest to czas tylko raz w roku żeby się po prostu zatrzymać i posiedzieć z rodziną. Dla uczniów i studentów jest to czas w którym ma się bardzo długi urlop od jakichkolwiek zajęć. Matki i panie domu mają trochę gorszą sytuację. Muszą o wszystko zadbać na święta. Czas tak szybko leci, że ani się obejrzę, a sama będę taką przysłowiową matką polką haha ;)

Hejka! (Jakieś starsze zdjęcie z moich urodzin) ;)

sobota, 13 grudnia 2014

I love coffee

Hej!
Mój weekend zaczął się już o 6:50, gdy zadzwonił budzik, którego dźwięk oznaczał, że czas się zmobilizować i powiedzieć sobie kilka słów otuchy na zwleczenie się z pod ciepłej kołderki. Cel? Szybko się uszykować, zjeść coś i wychodzić na autobus. Czyli jak co dzień. Jednak w sobotę idę na zupełnie inny przystanek, mijam inne miejsca po drodze, widzę inne twarze. Wsiadam w autobus numer 1 i jadę do pracy. Gdy niektórzy z moich rówieśników smacznie śpią, ja jadę sobie dorobić. Mimo wewnętrznej walki ze sobą podczas wychylenia nosa na zewnątrz po ciemku bardzo mnie to cieszy, ponieważ praca bardzo mi się podoba. Czas minął mi dzisiaj bardzo szybko. Na pewno produktywnie. Zaraz po powrocie do domu czekał na mnie obiad i urządzenie do spieniania mleka, które bardzo mi się przyda, bo lubię pić kawkę z pianką! Właśnie ją popijam jedząc pomelo i oglądając tv z rodzicami. Na ekranie widnieją kabarety. Pomału przydałoby się szykować spać.


Dobranoc!

piątek, 12 grudnia 2014

Łyżwy

Hej!
Dziś mieliśmy zajęcia na uczelni tylko do 13. Niestety od 8 i ciężko się wstawało z ciepłej kołderki. Szybkie ogarnięcie się, uczesanie włosów, umalowanie, skompletowanie ciuchów na dzisiejszy dzień, małe śniadanie, herbata i szybki wylot z domu, bo autobus nie poczeka.

Koło 16 z chłopakiem na łyżwy.Gdy przyjechaliśmy okazało się, że na lodowisku jest zorganizowana wycieczka z gimnazjum i ciężko się jeździło, gdy każdy z nich się poruszał jak chciał. Jednak bardzo wygodne jest to, że kupiliśmy w zeszłym roku własne łyżwy i nie musimy płacić za wypożyczenie używanych. Pojeździliśmy godzinkę i pojechaliśmy do sklepu.

Jakieś małe zakupy spożywcze plus kolejne kompletowanie prezentów na Święta. Dużo czasu spędziliśmy na dziale z książkami, bo były ciekawe o gotowaniu. Szczególnie spodobała mi się Kuchnia Włoska i różne przepisy z użyciem pomidorów. Potem zjedliśmy obiad i posiedzieliśmy z jego rodzinką.

Wczoraj jak byłam w Galerii Vivo z Agnieszką to kupiłam kilka lakierów do paznokci, które głównie przydadzą mi się do zdobień. Brakowało w mojej kolekcji również zwykłego białego lakieru, którego kupiłam w Rossmannie za ok. 6 zł z Eveline.





Bye!

czwartek, 11 grudnia 2014

Zakupy

Hej!
Ostatnio w sklepach panuje przedświąteczna gorączka. Ja również w poszukiwaniu prezentów dla moich bliskich poszłam z kuzynką do galerii handlowej Vivo i kupiłam kilka upominków. Całe zakupy trwały prawie cztery godziny! Zdziwiłam się, bo nie przepadam za szwendaniem się od sklepu do sklepu, ale bardzo miło spędziłam czas. W końcu nie ważne gdzie, ważne z kim!  Było okropnie zimno i jeszcze autobus nam uciekł, więc wróciłyśmy do środka trochę się ogrzać, bo miałyśmy jeszcze 20 minut do następnego autobusu. Posiedziałyśmy na ławeczce i tym razem wyszłyśmy wcześniej na przystanek.


Po zakupach w Carrefour czas na mały odpoczynek, przejrzenie zakupów i zdjęcie w suficie ;) 


Spędziłyśmy mnóstwo czasu na zrobienie idealnego selfie! W każdym było coś nie tak, ale byłyśmy wytrwałe. W dodatku wielka bombka przed galerią robi furorę. Ludzie przez nią przechodzą i robią sobie przy niej zdjęcia.




Wnętrze bombki wygląda cudownie!


Oprócz bombki przed "Vivo" jest też wielka choinka...

 

..z pięknymi dekoracjami..


...przy której również nie zabrakło paru zdjęć!

Prezentów nie pokażę, bo wydałoby się co kupiłam bliskim, ale po świętach może wstawię zdjęcia co otrzymałam pod choinkę. Jeden z prezentów już znam, bo sama powiedziałam rodzicom co bym chciała dostać. Bardzo się cieszę, bo przyda mi się na co dzień.

 Na święta wyjeżdżam na kilka, więc może też zrobię kilka zdjęć. Jeszcze nie mam planów na Sylwestra, ale mam nadzieję, że spędzę go z chłopakiem, bo możliwe, że będzie wtedy pracował. Jeszcze dużo czasu zostało, ale leci on ostatnio niesamowicie szybko. Dzieje się wiele rzeczy co mnie bardzo cieszy, bo nie lubię ciągłego zastoju. Ale lubię takie spokojne dni kiedy można wrócić do domu i w spokoju posiedzieć.

wtorek, 9 grudnia 2014

Moje ulubione herbaty

Hej! Ze względu na temperatury na zewnątrz dzisiejszy post będzie typowo herbaciany. Ostatnio stałam się wierną fanką tego napoju i pijam ją codziennie obowiązkowo do śniadania, obiadu i kolacji. Do tego zabieram ją ze sobą w kubku termicznym na uczelnie, aby trochę sobie umilić zajęcia. Niżej przedstawiam Wam moich ulubieńców, których pijam ostatnimi czasy. Ostatnio jestem trochę zabiegana, ale zawsze dbam o to żeby wypić coś ciepłego przed wyjściem z domu. Poza tym miło jest się zaszyć pod kołdrą z wielkim kubkiem herbaty plus czymś słodkim na rekompensatę braku słońca na zewnątrz.



Herbaty sypane są przeze mnie parzone w specjalnym kubku, aby oddzielić fusy od naparu.

Pierwsze miejsce zajmuje herbata zielona z kawałkami opuncji firmy Big Active. Odpowiednio parzona ma delikatny, wcale nie gorzki smak i nie ma potrzeby dodawania cukru. Do tego zielona herbata posiada właściwości zdrowotne, a więc nic tylko ją pić!


Kolejną herbatą jest Lipton o smaku czarnej porzeczki. Należy uważać, aby nie nasypać jej zbyt dużo, bo może mieć nieprzyjemny gorzki smak. Jest bardzo aromatyczna i posiada przepiękny zapach, który czuć od razu po otworzeniu paczki!


Bardzo zimowa herbatka Teekane Magic Moments ze względu na swój skład: jabłko, hibiskus, owoc dzikiej róży, skórka pomarańczowa, cynamon, aromat rumowo-winogronowy, aromat pomarańczowy.


 Następna jest czarna herbata z Cytryną i Mango. Znów firmy Big Active. Dostałam ją na prezent i również namiętnie ją popijam. Cenię tę firmę za ich wyjątkowe, a przede wszystkim wyraziste smaki.


Na sam koniec mój faworyt, który ostatnio ubóstwiam i pijam jej tyle, że boję się, iż mi się za chwilę może znudzić. Jest nią herbata Dilmah o smaku cynamonu. Bardzo lubię cynamon ponieważ kojarzy mi się ze smakiem szarlotki, pieczonych pierniczków i nastrojem świątecznym, gdy wokoło roznosi się jego zapach. Przeraziła mnie trochę cena, bo ponad 6 złotych! Ale czego się nie robi dla takiego smaku :)

Jeśli jesteście ciekawi, poczytajcie o niesamowitych właściwościach cynamonu:

"Lekko ostry i aromatyczny cynamon, to jedna z najstarszych przypraw na świecie. Kora cynamonowa jest znana od czasów starożytnych, kiedy była uważana za ceniony, aczkolwiek niezwykle kosztowny surowiec (cenniejszy niż złoto). Bowiem cynamon bardzo wcześnie stał się surowcem leczniczym. Rekomendowano go jako antidotum na silne trucizny, środek moczopędny, wiatropędny i korzystnie wpływający na układ krążenia.

Współcześnie, wyciągi z kory cynamonu służą do leczenia zaburzeń pracy przewodu pokarmowego (niestrawności, wzdęcia, brak łaknienia). Cynamon poprawia trawienie i obniża poziom glukozy we krwi. Poprawia funkcje poznawcze, sprawność umysłową oraz pamięć. Olejkowi cynamonowemu przypisuje się silne działanie bakteriobójcze, grzybobójcze i dezynfekujące. Podawany jest przy braku apetytu, w stanach skurczowych przewodu pokarmowego, wzdęciach i biegunkach[...]."

Źródło tekstu: www.ekologia.pl


A Ty której się ze mną napijesz?

Lecę spać! Zaplanowałam kolejny post więc pewnie niedługo coś się tutaj pojawi. 
Dobranoc, smacznej herbatki!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

DIY: Czekoladowe babeczki z masłem orzechowym


Hej! Ostatnio dużo się u mnie dzieje i czas leci bardzo szybko. Początek Grudnia był dla mnie przyjemny. Urodziny, goście, dużo radości, słodyczy i prezentów. Nie ukrywam, że jest to mój ulbiony miesiąc, dlatego, że mam wtedy urodziny, imieniny, Mikołajki, jest też Gwiazdka, Sylwester, ale też śnieg, który na razie się nie pojawił, ale mocno na to liczę :)

Od czasu recenzji słodyczy ze Stanów, którą robiłam razem z Agą chodziły za mną czekoladowe babeczki z nadzieniem o smaku masła orzechowego. Wyszły takie cuda:




Formę do babeczek wyłożyłam papierowymi papilotkami.

Czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej i wyłożyłam nią dno papilotek. Poczekałam aż ostygnie.
Następnie wyłożyłam masło orzechowe wymieszane z cukrem pudrem i kolejną warstwę czekolady.
Odstawiłam do lodówki.



Do schrupania!

Kto się skusi?

piątek, 21 listopada 2014

Kosmetyki pielęgnacyjne

Hej!

Dziś chciałam Wam przedstawić kilka z moich kosmetyków, głównie pielęgnacyjnych, które aktualnie posiadam. Lubię testować różne produkty, więc co jakiś czas zmieniam je na inne. Czasem niektóre spodobają mi się na tyle, że zostają ze mną na dłużej. Bez zbędnego przedłużania przedstawiam je poniżej.


1.Avon, Clearskin, Pore Penetrating, Black Mineral Mask (Maseczka głęboko oczyszczająca pory)

"Maseczka głęboko oczyszczająca pory zawiera mieszankę glinek mineralnych, które jak magnes przyciągają nadmiar sebum, oczyszczając i odblokowując pory. Zapewnia chłodzący efekt. Pozostawia gładką i oczyszczoną skórę. Odpowiednia dla każdego rodzaju cery. Nie powoduje powstawania zaskórników. Testowana dermatologicznie. "

Stosowałam już wcześniej tę maseczkę. To jest moje 3 opakowanie tego produktu. Maska posiada gęstą konsystencję, która nie spływa, ale utrzymuje się na twarzy. Należy ją trzymać na skórze do momentu zmiany koloru z czarnego na szary. Zasycha powodując efekt twardej skorupki. Produkt jest tani, a przede wszystkim wydajny. Niewielka ilość wystarczy by pokryć całą twarz. Nie polecam stosować częściej niż 1-2 razy w tygodniu. Może nadmiernie wysuszyć wrażliwą skórę. Ładnie oczyszcza pory eliminując na jakiś czas problem zaskórników. Problem tkwi w spłukiwaniu maseczki. Trzeba się trochę namachać żeby zmyć ją z twarzy.



 2. Joanna, Styling Effect, jedwab do włosów

Lubię eksperymentować z pielęgnacją włosów, więc kupiłam ten jedwab. Używam go tylko na końcówki, aby zabezpieczyć je przed zewnętrznymi uszkodzeniami i nadać włosom ładny połysk. Do tego ładne pachnie i przeciwdziała elektryzowaniu się. Kosmetyk używam na wilgotne włosy przed suszeniem lub po wysuszeniu włosów. Szklana butelka jest niepraktyczna, może łatwo się rozbić, ale wszystko nadrabia wygodny atomizer, dzięki któremu za jednym naciśnięciem można wygodnie wydobyć idealną ilość na pokrycie końcówek. Używam go regularnie od marca i na dnie została już mała ilość preparatu.


3. FM Group, B - Glucan Active, Nawilżający balsam do ciała

Balsam zamówiłam ze względu na zapach, który poczułam, gdy użyła go mama mojego chłopaka. Jest on wyraźny, czuć z daleka, lecz nie jest przesadzony i duszący. Kosmetyk dzięki pompce można bez problemu po prysznicu wydobyć, bez niepotrzebnego odkręcania. Konsystencja jest biała i zwarta. Już mała ilość wystarczy żeby równomiernie pokryć nim ciało. Przydatny szczególnie teraz kiedy robi się coraz zimniej i nasza skóra jest sucha i bardziej wymagająca. Dobrze nawilża, odżywia i pozostawia skórę przyjemną w dotyku.


4. Farmona, Tutti Frutti, Opalizujący olejek do kąpieli `Jeżyna i malina`

Płyn do kąpieli ma zapach słodko-kwaśny i przypomina gumę balonową. Leżąc w wannie wyraźnie go czuć. Szkoda tylko, że nie utrzymuje się na ciele po wyjściu z wanny. Bardzo lubię zanurzyć się w wannie pełnej piany i zrelaksować. Szukając płynu do kąpieli kierowałam się właśnie tym, aby piany było DUŻO. Z tym płynem jest to sama przyjemność. Nie wysusza skóry i jest wydajny. Do tego można go stosować jako żel pod prysznic.


5. Dove, Purely Pampering Shea Butter & Warm Vanilla, Hand Cream (Krem do rąk z masłem shea i wanilią)

Bardzo lubię zapach wanilii i kosmetyki firmy Dove stąd wybór tego właśnie kremu. Masło shea sprawia, że krem łatwo się rozprowadza na dłoniach. Szybko się wchłania jeśli nie przesadzimy z ilością i pozostawia miękkie w dotyku dłonie. Opakowanie idealne do torebki.


niedziela, 16 listopada 2014

Co jest w mojej kosmetyczce?

Hej! 

Dziś przygotowałam recenzje zawartości mojej kosmetyczki do rutynowego makijażu. Znajdują się tu kilka niezbędnych kosmetyków do codziennego upiększenia. Bardzo się z nimi polubiłam i służą mi już od dłuższego czasu. Przedstawię Wam opis produktów plus moją opinię na ich temat. Bez zbędnego przedłużania zaczynajmy!

1. FM Group, Make Up, Covering Effect Advanced Foundation (Podkład kryjący)

Przed zakupem tego podkładu nie używałam na co dzień podkładów. Do czasu, gdy wypróbowałam odcień Ivory na skórze twarzy. Jest on moim faworytem. To już moja chyba 3 buteleczka tego produktu. Równomiernie się rozprowadza, nie pozostawia smug, doskonale kryje i ma ładny zapach. Utrzymuje się przez cały dzień na uczelni. Nie zostawia świecącej cery po nałożeniu, tylko wtapia się w nią. Dodatkowo jednak pudruję twarz żeby się nie świeciła. Jedynie cena może być wadą. Niestety bywa i tak, że za jakość się płaci. Według mnie spełnia swoje zadanie. 


2. Wibo, Róż z jedwabiem i witaminą E

Kolejny produkt z którym znam się już od wielu lat. Ma on wiele pozytywnych opinii ze względu na dobre napigmentowanie, ładnie wymodelowaną twarz, dobrą cenę i  efekt nieustannego rumieńca. Przyda się szczególnie w teraźniejszym okresie wiecznej szarówy na dworze. Nie używam małego pędzelka dołączonego do opakowania, bo jest to niepotrzebny bubel, który nie rozprowadzi różu tak jakbym tego chciała. 



3. Max Factor, Creme Puff (Puder w kompakcie 2 w 1)

Puder kupiony w promocji, więc cenę jeszcze zniosłam. Zapach na początku był dla mnie lekko odstraszający. Wąchając go czułam bardzo mocne niezbyt ładne perfumy starszej pani. Jednak po pewnym czasie zapach się trochę ulotnił i daje radę. Bardzo dobrze ukrywa moją świecącą cerę. Jak każdy kosmetyk potrzebuje poprawek w ciągu dnia, ale działa jak trzeba. Opakowanie trochę niepraktyczne, może się łatwo otworzyć, a napisy z niego się już starły. Mam go od około 2 miesięcy i pomału sięga dna.


4. Eveline, Bio Hyaluron 4D, BB korektor do twarzy 8 w 1 kryjąco - rozświetlający

Najbardziej zadziwiające w tym korektorze jest jego wydajność. Kupiłam go jakoś w kwietniu, a on ciągle jest! Ładnie rozświetla spojrzenie i maskuje cienie pod oczami. Oprócz tego używam go do rozświetlania reszty twarzy. Wygodny aplikator pozwala na łatwe pokrycie nim twarzy. Niestety z opakowania bardzo szybko zniknęły napisy, ale to już nie jest aż tak istotne.



5. Rimmel, Scandaleyes Volume Flash Mascara (Pogrubiający tusz do rzęs)

Ten tusz to mój geniusz. Nie osypuje się, ładnie pogrubia rzęsy i je podkreśla. Myślę, że nie raz jeszcze go kupię. Szczególnie, że ten kupiłam w promocji za 16 zł.


6. Miss Sporty, Oh! Tan So Fine (Podwójny puder brązujący)

Z ręką na sercu powiem, że bronzera używam rzadziej niż różu. Jeżeli już używam, to ten ponieważ ma dobrą cenę (ok.10 zł), ładnie modeluje i optycznie wysmukla twarz. Posiada on małe świecące drobinki. Niestety jego trwałość nie powala na kolana. Do tego nie widzę zastosowania do tego jaśniejszego odcienia. Kolejnym razem już wybiorę inny.


7. Wibo, czarny eyeliner

Czarny eyeliner, niedrogi, posiada ładnie wyprofilowany pędzelek do stworzenia tzw. wywiniętej kreski. Bardzo wydajny, posiadam go już od groma czasu. Warto spróbować, tym bardziej, że cena jest całkiem w porządku.



To już wszystkie kosmetyki, które używam regularnie. W następnym poście planuje zawrzeć produkty do pielęgnacji ciała. Do zobaczenia!

czwartek, 13 listopada 2014

50 przypadkowych faktów o mnie

Hej!
Postanowiłam sobie regularnie coś dodawać na bloga. Przynajmniej raz na jakiś czas.Dziś przychodzę znów z tagiem 50 przypadkowych faktów o mnie, bo jest to fajny sposób dla Was na poznanie mojej osoby.
Potraktowałam to jako fajną rozrywkę i tak się rozkręciłam, że wszystkie 50 faktów napisałam za jednym zamachem! Zapraszam do przeczytania ;)

1.Mam na imię Ewa i w Grudniu będę miała 21 lat.

2.Uwielbiam ładne zapachy. Każdy szampon, odżywkę, krem, kosmetyk zawsze wącham przed użyciem. Posiadam szeroką kolekcję perfum. Codziennie używam innego zapachu i co chwilę mam ochotę powiększać tę kolekcję. Nawiązując do zapachów: uwielbiam chodzić za moim chłopakiem i go wąchać jak się wyperfumuje. Taki mały fetysz ;)

3.Nienawidzę mieć niepomalowane paznokcie. Co chwilę maluję je na inny kolor.

4.Uwielbiam spać, a mimo to ląduje w łóżku o 24. Zbyt długo też nie śpię, bo czuję się wtedy jak zombie.

5. Jestem bardzo sentymentalna i bardzo lubię pisać. Od lat prowadzę pamiętniki. Uzbierało się ich naprawdę wiele.

6. Kocham psy, mam niesmak do kotów. Są dosyć fałszywe.

7. Pomimo tego, że jestem spokojna, niestety potrafię też wybuchnąć. Nie lubię, gdy ktoś mi przerywa, albo nie słyszy co powiedziałam i każe mi powtarzać.

8. Uwielbiam Hayley Williams, Alexa Turnera i Emmę Watson.

9. W przyszłości chciałabym mieć 3 dzieci.

wtorek, 11 listopada 2014

11 listopada

Wczoraj byłam u kuzynki i robiłyśmy recenzje słodyczy na jej bloga. Było dużo śmiechu i jedzenia, które testowałyśmy ze sklepu "Coś Słodkiego" sprowadzającego słodycze z USA. Do domu wróciłam dosyć późno. Ostatnie dni lecą tak szybko i ciągle mam wrażenie, że jest niedziela. Już jutro powrót na uczelnie za czym idzie dzisiejsze odrabianie zadań i nauka. A idzie jak po grudzie. W międzyczasie podjadam pyszne rogale marcińskie z różaną marmoladą upieczone przez moją mamę, plus do tego na zmianę kawa i herbata.  Spodobały mi się takie proste zdjęcia na białym tle, co być może będę praktykować dalej na blogu.

Wspomagacze na niezbyt piękną pogodę na zewnątrz:

TMI Tag: Too Much Information Tag

Hej!

Dzisiaj przychodzę do Was z nowym postem w którym zamieszczam po raz pierwszy na tym blogu TAG. Jest to TAG Too Much Information. Sama lubię czytać, ewentualnie oglądać tego typu rzeczy u innych ludzi, więc pomyślałam, że sama taki stworzę. A oto co mi wyszło:

1. Co masz na sobie ?

Czarne dżinsy od Chińczyka i czerwony podkoszulek, miękkie frotkowate skarpety.
Na głowie koczek (czyt. artystyczny nieład).

2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana ?

Pewnie, od 5 lat w jednym :)

3. Czy kiedykolwiek miałaś 'straszne zerwanie' ?

Nie miałam.

4. Ile masz wzrostu ?

170 cm

5. Ile ważysz ?

Za dużo!

6. Jakieś tatuaże ?

Nie, ale może przybędzie jeszcze jakiś malutki. Może się skuszę :>

niedziela, 9 listopada 2014

Zakupowy szał

Ostatnio złapał mnie szał zakupowy i nazbierało mi się trochę kosmetyków. Głównie pielęgnacyjne ale znalazł się także produkt z kolorówki. Zrobiłam zamówienie z Avonu, ale także odwiedziłam Hebe i Rossmana w nowej galerii Vivo w moim mieście. Nie przedłużając pokazuję na poniższym zdjęciu moje łupy.

1.Avon, Planet Spa, Dead Sea Minerals, Facial Mud Mask (Maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego)
Bogata maska o kremowej konsystencji głęboko penetruje pory, by usunąć wszelkie zanieczyszczenia oraz suche, martwe komórki naskórka. Wyrównuje koloryt, wygładza i pomaga pozbyć się toksyn. Dzięki niej cera jest zdrowa, jędrna i pełna blasku.

Maseczkę nakładam na twarz zaraz po użyciu peelingu. Posiada ona bardzo przyjemną konsystencję, która po pe pewnym czasie noszenia nie tworzy efektu maski, a często chodzę po domu w maseczkach i straszę. Z łatwością można ją zmyć i cieszyć się przyjemnym uczuciem wygładzonej i oczyszczonej twarzy.

2. Avon - Planet Spa głęboko oczyszczający peeling do twarzy z minerałami z Morza Martwego
"Odkryj detoksykujący i odświeżający rytuał znad Morza Martwego i obudź nim swoje ciało.
Głęboko oczyszczający peeling do twarzy dogłębnie oczyszcza skórę, złuszcza martwy naskórek pozostawiając uczucie gładkości i świeżości.Stosuj na wilgotną skórę twarzy. Masuj twarz kolistymi ruchami. Dokładnie spłucz. Stosuj 3 razy w tygodniu. " 

Ostatnimi czasy takiego peelingu jak ten poszukiwałam. Wzięłam go w zestawie z maseczką, aby ładnie współgrały ze sobą. Staram się ich używać regularnie, aby złuszczyć martwy naskórek i doprowadzić moje pory do porządku. Nie mam zbyt dużych wymagań co do tego kosmetyku, według mnie spełnia swoje zadania.

3. Avon, Advance Techniques, Spray termoochronny do stylizacji włosów
Regeneruje zniszczone stylizacją włosy i zabezpiecza przed uszkodzeniami w kontakcie z suszarką, lokówką lub prostownicą. Ułatwia ułożenie fryzury i pomaga ujarzmić niesforne kosmyki.

Takiego kosmetyku jeszcze w mojej kosmetyczce nie było. Kupiłam go ze względu na to, że oprócz codziennego suszenia włosów używam dość często lokówkę lub karbownicę. Pierwszym wrażeniem był bardzo przyjemny zapach, który pozostał na włosach przez cały dzień. Spryskując nim włosy nie zostawia ich sklejonych ani zbytnio obciążonych. Pomaga mi przy w stylizacji włosów i utrzymaniu fryzury w dobrym stanie. Poręczna butelka z atomizerem sprawia, że nie pokryjemy włosów zbyt dużą ilością produktu. Trzeba zauważyć, że jest to produkt przeciw przesuszaniu i uszkodzeniu, na co liczę, ponieważ zapuszczam włosy.

4. Kallos, Keratin, Maska keratynowa z proteinami mleka
Keratynowa maska do włosów z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym. Dzięki zawartości keratyny i regenerujących protein mleka odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając