Wczoraj byliśmy na urodzinach cioci i kuzynki. Zebrała się rodzinka i same słodkości, których staram się w ogóle nie jeść i udało mi się. Mimo, że moja waga prawie się nie ruszyła, to mam wrażenie, że i tak przytyłam przez te całe Święta, drugi dzień świąt u babci, później dokańczanie wszystkich potraw i skubnięcie sernika i makowca ;)
Na Sylwestrze byliśmy z Łukaszem u kuzyna, tak nam zleciał szybko czas, że posiedzieliśmy do 4 nad ranem, a wstało nam się o 11 :) O 12 standardowo wyszliśmy na dwór i puszczaliśmy fajerwerki, efekt był niesamowity! Mimo tego, że na osiedlu Górnym pewnie nie było ich aż tyle co na Placu Staszica, to ludzie jednak kupują taki umilacz i wydają na niego nieraz nie małe pieniądze.
Wczoraj poszłam na solarium, już drugi raz i nie jestem ucieszona. Tyłek cały spieczony jak i reszta ciała, mimo, że to tylko 6 minut. Niestety były nowe lampy. Będzie dobrze jak na studniówkę nie pójdę pod kolor sukienki czerwonej :)
Po urodzinach dziewczyn na 15, pojechaliśmy do wujka i tam posiedzieliśmy do 22. Wróciłam to padłam, jakbym co najmniej cały dzień się na słońcu prażyła;) Teraz przeglądam blogi i zapaliłam świeczki, bo niedziela w końcu, dzień lenia!
Ostatnie dni w szkole to matury próbne. Polski i matmę mam za sobą, jutro jeszcze angielski, myślę czy iść na rozszerzony dodatkowo czy sobie odpuścić..Jeśli tak to by mnie nie było na programowaniu na którym mamy sprawdzian z resztą :D
W czwartek na 16 umówiona do fryzjera! Już obgadałam z fryzjerką jaka fryzura by mi najbardziej odpowiadała. Na pewno będzie przechodzić przez głowę dobierany na bok, a reszta na boku to puszczone luźno loki :) Czas na rozbieranie choinki, bo żywa ma to do siebie, że się sypie, ale ta już jest geniuszem. Coraz bliżej ferie..Te fryzury są świetne..
Trzy dobierane złączone ze sobą w postaci koka..
kok z dobieranego i z różą..
i loki na bok, jak ja będę miała tylko, że z zawiniętymi przez wsuwki włosami.
A to już mój dobierany ze świąt, kiedy byłam u Ł. w odwiedzinach.